Latest Tweets:
Fresh tunes every day. ................
Come and get it! ................
................
www.lastfm.pl/user/FineNotes
www.soundcloud.com/mrfinenotes
Raashan Ahmad - In Love with Wax
Check this shit out!
Impossibru is nothing.
Follow along… (almost) every line is a title from an artist:
uptown anthem-naughty by nature
raw-big daddy kane
chief rocka-lords of the underground
insane in the membrane-cypress hill
true hip hop-das efx
lookin out the front door-main source
flava in ya ear-craig mack
no sleep til brooklyn-beastie boys
rampage-epmd
bust a move-young mc
recognized thresholds of negative stress-boogiemonsters
fakin the funk-main source
paper thin-mc lyte
the symphony-juice crew
mad izm-channel live
sucka mc’s-run dmc
mad crew-krs 1
sound bwoy burial-smif-n-wessun
they reminisce over you-pete rock & cl smooth
doowhatyalike-digital underground
one love-whodini
it takes two-rob bass & dj ez rock
soul food-goodie mob
throw ya gunz-onyx
the ghetto-too short
my philosophy-krs 1
the show-doug e fresh
i got ta have it-ed og and the bulldogs
check the rhyme-a tribe called quest
anything can happen-souls of mischief
steaddy mobbin-ice cube
growin up in the hood-mc eiht
trigger got no heart-spice one
aint all good-de la soul
same song-digital underground
heal-human education against lies
loves gonna get ya-krs 1
supastar-group home
rhymes like dimes-mf doom
eye for an eye-mobb deep
where my homies-ill al scratch
born to roll-masta ace
i got soul-eric b and rakim
listen up-erule
Bliss n’ Esoterikizm - Addicted
Jeśli znacie australijską grupę Hilltop Hoods (a warto znać!) to nie zawiedziecie się słuchając Bliss N Eso!

Już pierwsze sekundy ragga ridimu wprawiają w dobry nastrój, a późniejszy drum and bassowy klimat (ale delikatny, a nie jakiś rozpierd*l neurofunkowy) świetnie łączy się ze scratchami, chórkami i wszystkim co możemy odnaleźć w tym kawałku. Aż się łezka kręci w oku…
I…
I AM…
I AM… BLUUUUUU!
YES I’M BLUUUUUU!
Blu & Exile - I am…
Świetny track od świetnego Blu i świetnego Exile, czyli od najprześwietniejszego Blu & Exile! Nic dodać nic ująć.
Culprate - My Rock
Nic w sumie nie wiem o Culprate, poza tym co wyczytałem w internecie. Nawet z tą wiedzą mało mogę powiedzieć na jego temat. Zakochałem się w tym kawałku bo jest esencją elektronicznego eklektyzmu; najłatwiej jest to poczuć w tych momentach:
0:35 || DROP DA BASS!!11oneone
1:52 || pro guitar incoming
2:55 || pro guitar solo
3:55 || chillstep…
Tak więc wesołych świąt i polecam obczaić 5 Star EP w.w. artysty!
The Piano Guys ft. Alex Boye - Peponi
Nie mogę się powstrzymać od komentarza: kiedy patrzę na wideo na którym Steven Sharp Nelson pokazuje jak pływa w rytm muzyki, Alex Boyé wraca do swoich korzeni przeżywając katharsis na szczycie góry, a Jon Schmidt (jedyny którego doświadczenie muzyczne usprawiedliwia takie aktorzenie i pychę) zwyczajnie gra z zamkniętymi oczami, bierze mnie cholera. Ale kiedy kupiłem płytkę i puściłem sobie ten kawałek na mocnych głośnikach, jednocześnie sprzątając w pokoju poczułem jego moc.
Może to niemęskie, ale kawałek Coldplay - Paradise cały czas niesamowicie mi się podoba. Być może fakt, że nie mam kontaktu z radiem i telewizją opóźnił ogarniającą wszystkich awersję. Tak czy siak ta wersja jest dla mnie zwyczajnie genialna. Przechodzą mnie ciary. Wiem, że jest to classical pop (taki flux pavilion muzyki klasycznej), ale wykorzystanie afrykańskich instrumentów i głos, którym częstuje nas Alex Boyé przywodzący na myśl Seal’a (przepraszam Henry) stwarzają niesamowity klimat. Moje odkrycie The Piano Guys przywróciło mi trochę wiary w muzykę - jeśli klasyczny pop się sprzedaje to znaczy, że zawsze znajdzie się jakiś hipster, który wróci do klasyki. A warto! Gdyby tylko muzycy nie robili się na wirtuozów i gwiazdorów dużo przyjemniej by się to oglądało…
KOAN Sound - Funk Blaster
Jim Bastow i Will Weeks rozpoczęli swoją działalność od audycji na Hivemind FM 20.10.2010 roku. A potem niestety kicha. Można się było zresztą tego spodziewać - ich muzyka była (i dalej jest, ale w mniejszym wymiarze) ciężka, dla niektórych arytmiczna i nie dała się zaklasyfikować wygodnie ani do gatunku dubstep ani do wooble czy nowo powstałego wynaturzenia jakim jest klasyfikowanie muzyki jako filthstep. Przyznam, że jestem absolutnie przeciwny nowej modzie na tworzenie miliardów tagów, ale KOAN Sound (a szczególnie ten kawałek) zawsze będzie dla mnie określany jako bass funk.

Nie mam jak się rozwodzić nad historią zespołu, więc zacytuje tylko ich bio:
KOAN [Pronounced Ko - Anne]: A puzzling, often paradoxical statement or story, used in Zen Buddhism as an aid to meditation and a means of gaining spiritual awakening.
What is the buddha?
Three pounds of flax.
Bobby Mcferrin - VOCAbuLarieS
Polecam sprawdzić ten album. Mam nadzieję, że nikomu nie trzeba pokazywać, że Bobby Mcferrinto nie tylko Don’t Worry Be Happy. Poza genialną karierą jazzową, jest jednym z niewielu wokalistów potrafiących stosować śpiew gardłowy (btw: ja też zaglądałem na wikipedie).
Na w.w. płycie znajduje się prawie dwunastominutowy kawałek Messages nagrał z nim uzdolniona szara eminencja, multiinstrumentalista Devin Towsend [The Devin Townsend Band, Strapping Young Land, Punky Brüster] odpowiedzialny raczej za gatunki progressive rock czy metal. Polecam odsłuchać głośno, mając pod ręką porządny subwoofer (bas ok. 3 minuty jest genialny).
Nie jest to jedyna ciekawa pozycja na tej płycie, ale imho zdecydowanie najlepsza. Koniecznie trzeba również zahaczyć o kawałki Baby i The Garden!
UL/KR - Po tak cienkim lodzie

UL/KR poznałem dość niedawno (dokładniej wczoraj) i po odsłuchaniu trzech utworów zdecydowałem się kupić płytkę za 16 pln na bandcampie.
Zespół powstał z inicjatywy Błażeja Króla [Kawałek Kulki]. Styl przyrównywany jest przez dziennikarzy do Marka Grechuty, Deerhoof czy Dead Can Dance. Moim zdaniem czerpie również miejscami z takich formacji jak Coldplay czy The Weekend. Drugą połówką duetu jest Maurycy Kiebzak, jeden z najzdolniejszych gorzowskich instrumentalistów (tak przynajmniej twierdzi internet - nie miałem możliwości skonfrontować).
Z pewnością jest to jedno z najciekawszych pozytywnych zaskoczeń polskiej muzyki w tym roku. Kawałki płyną, zachwycają minimalistycznym wokalem i głęboką elektroniką. Oby tak dalej!
Paco De Lucia, Al Di Meola, John McLaughlin – Manha De Carnaval
Moim zdaniem najpotężniejsze gitarowe trio jakie kiedykolwiek powstało. Grający z Milesem Davisem wybitny John McLaughlin [Mahavishnu Orchestra, Shakti], wirtuoz flamenco Paco de Lucia oraz początkowo Larry Coryell. W internecie piszą, że Teksańczyk nie był dość sławny aby zachęcić Sony do wydania płyty. Tak czy siakna szczęście na jego miejscu pojawił się fusionowy gitarzysta Al Di Meola [Return To Forever]. Trzech wirtuozów gatunków jazz-rock i fusion, odrobina flamenco, world, folku. Zresztą wystarczy posłuchać.
Poza tym kawałkiem polecam jeszcze Cardeosa i Midsummer Night, ale tak naprawdę każda ich płyta jest genialna. Polecam rozpocząć od Friday Night in San Francisco, ponieważ Guitar Trio jest mniej jazzowa.